gorskie-resorty.pl

Osada Śnieżka rozmowa_z_czlonkami_kabaretu_ani_mru_mru_podczas_pobytu_w_osadzie_sniezka

Rozmowa z członkami kabaretu Ani Mru Mru podczas pobytu w Osadzie Śnieżka

OŚ: Obserwując intensywność Waszych występów, można przypuszczać, że większość życia spędzacie w trasie. Czy tak właśnie jest?

Ani Mru Mru: Rzeczywiście może się tak właśnie wydawać. W rzeczywistości  pracujemy około 10 dni w miesiącu i większość naszego czasu spędzamy jednak w domu. Kiedy już jesteśmy w trasie, staramy się wykorzystać ten czas maksymalnie.

OŚ: Czy jest jakieś miejsce, w którym macie ulubioną publiczność?

Ani Mru Mru: Publiczność wszędzie jest wspaniała. My mamy swoje ulubione miejsca, jak teatry, domy kultury. Jest ich mnóstwo. Z pewnością łatwiej byłoby nam wymienić miejsca, w których nie lubimy graćJ

OŚ: Nie będziemy w takim razie pytać, gdzie nie lubicie graćJ Skupmy się na pozytywach. Tutaj w Jeleniej Górze to już kolejny występ, pamiętacie który?

Ani Mru Mru: Rzeczywiście. W Jeleniej Górze to już jest chyba dwunasty raz. Staramy się zazwyczaj poznawać okolicę, w której gramy. Mamy takie tereny bardziej i mniej rozpoznane. Okolice Karpacza i Jeleniej Góry znamy bardzo dobrze. Jakieś  10 lat temu przyjeżdżaliśmy bardzo często do pobliskich miejscowości. Teraz to się trochę zmieniło, ale zawsze z miłą chęcią tu wracamy. Ja uwielbiam te tereny (Marcin Wójcik). Akurat ten rejon Polski mamy dobrze zeksplorowany. Zawsze sobie obiecuję, że tu wrócę, np. z rowerem, ale niestety nigdy nie ma czasu.

OŚ: Jakieś ciekawe wspomnienia?

Ani Mru Mru: Na przykład bardzo dobrze pamiętamy dancingi w KarpaczuJ  Jeszcze wczoraj zastanawialiśmy się, czy klub do którego chodziliśmy jeszcze istnieje i czy w sobotę robią tam jeszcze dancingi.

OŚ:  A w czasie wolnym. Raczej relaks na kanapie, czy aktywnie?

Ani Mru Mru: Oczywiście, że aktywnie! Jesteśmy chyba najbardziej usportowionym kabaretem w PolsceJ Zimą jest trochę mniej tej aktywności. Michał był wczoraj na desce na Małej Upie. Natomiast latem, w zasadzie nie można nas spotkać w hotelu. Jeśli w pobliżu jest pole golfowe, całe dnie spędzamy na polu, albo np. na rowerze. Staramy się nie siedzieć i nie gnuśnieć w pokoju. Ja jestem również fanem SPA i wszelkich masaży (Marcin Wójcik)

OŚ: To zapraszamy do naszego!

Ani Mru Mru: Już byłem dzisiaj. Musiałem oczywiście sprawdzić. Na razie bolą mnie łydki, ale z doświadczenia wiem, że będzie dobrzeJ

OŚ: Tak, bolące łydki, to zdecydowanie dobry znakJ

Ani Mru Mru: Uważam, że jest bardzo dobrzy Pan Masażysta.

OŚ: Jaki jest Wasz ulubiony skecz, który lubicie grać?

Ani Mru Mru: Ciężko powiedzieć. Myślę, że każdy z nas ma chyba inny ulubiony skecz. Ja na przykład lubię grać najnowsze skecze (Marcin Wójcik). Stare skecze już się czasami nudzą, jest mało miejsca na improwizację. W przeciwieństwie do tych nowych. Aktualnie lubię najbardziej grać skecz „Sanatorium”.  Michał Wójcik: Ja mam podobne zdanie. Marcin często dużo zmienia, wstawia nowe sytuacje, jakieś udziwnienia i często jest coś nowego.

OŚ: Często zdarza Wam się improwizować?

Ani Mru Mru: Staramy się. Twierdze, że improwizacja musi być w określonych ramach. Jest cieńka granica improwizacji, po przekroczeniu której można dotrzeć do punktu bez odwrotu. A my musimy dawać ludziom rzeczy zabawne, z puentą i improwizacja musi być kontrolowana. Ale robimy sobie różne psikusy na scenie, żeby się nie zanudzić.

OŚ: A czy lubicie i czy oglądacie w ogóle skecze konkurencji?

Ani Mru Mru: Oczywiście! Musimy podglądać i śledzić konkurencję. Chociażby dlatego, żeby nie powielać pomysłów. Ja mam ulubione trzy kabarety: Moralnego Niepokoju, Jurki, kabaret Na koniec świata, który uwielbiam. Jurki w tamtym roku rozbawił mnie do łez skeczem o kosmitach.  (Marcin Wojcik). Ja podobnie, ja Marcin: Kabaret Moralnego Niepokoju, Jurki, niektóre numery Neonówki mnie bardzo śmieszą. Ostatnio oglądałem nasz stary skecz. Przyznaję, że ostatnio zacząłem je oglądać i bardzo ubawiłem się przy „Jasnowidzu”. Tam się bardzo dużo działo i bardzo mi się podobał (Michał Wójcik)

OŚ: Czy analizujecie sobie skecze po występie?

Ani Mru Mru: Jeżeli wprowadzamy nowe numery, to tak. Natomiast w kolejnej fazie już nie oglądamy naszych numerów, ponieważ wiem, że nic  już mnie w nim nie zaskoczy.

OŚ: Czy nowo powstały tekst dajecie jeszcze komuś do sprawdzenia albo „testujecie” numer na bliskich?

Ani Mru Mru: Raczej nie. Lubimy skoki na głęboką wodę. Wszystko sprawdzamy we własnym gronie.  Staramy się, jak najszybciej wrzucić coś do programu. Na przykład, jeśli dziś wymyślilibyśmy jakiś numer, jutro pewnie zagralibyśmy go w Jeleniej Górze, żeby w ogóle sprawdzić, czy ten numer ma potencjał.  Wiadomo, że każdy numer musi okrzepnąć, ale staramy się wszystko sprawdzać na żywym organizmie. Znajomi i bliscy to nie jest dobry pomysł, ponieważ mogą się nie znać na kabarecie i mogą być nieobiektywni. Michał Wójcik: Pierwsza weryfikacja jest taka, że to musi nas śmieszyć. Nie robimy nic na siłę, ani pod publikę, że np. jakiś temat jest na czasie, to go robimy. Zdarzało się, że nas coś śmieszyło, a publikę już nie do końca. I wtedy ten numer nie wchodziJ

OŚ: Mamy nadzieję, że pomiędzy występami w okolicy będzie mieć trochę czasu, by poznać nasz obiekt i pobyt Wam się spodoba:

Ani Mru Mru: Ja już jestem w Osadzie Śnieżka drugi raz. W ubiegłym roku byłem tutaj z rodziną i z grupką znajomych z dziećmi. Było bardzo miło (Michał Wójcik).

A mnie się tutaj tak podoba, że jak wczoraj wróciłem po występach, to byłem tak wszystkim zafascynowany, że nie mogłem zasnąć do szóstej ranoJ  (Marcin Wójcik)

OŚ: Dziękuję za rozmowę!



Rozmawiała Aleksandra Jamiołkowska

Specjalista ds. rezerwacji grupowych.