gorskie-resorty.pl

Osada Śnieżka wywiad_z_mistrzynia_swiata_ewa_brodnicka

Wywiad z Mistrzynią Świata WBO Ewą Brodnicką


Osada Śnieżka: Czy od zawsze marzyłaś o zawodzie pięściarki?


Ewa Brodnicka: To był przypadek. Tata zaprowadził mnie na salę treningową i tak to się zaczęło. Nigdy nie planowałam, żeby zostać pięściarką. Chociaż sportowcem chciałam być.  Rodzice byli nauczycielami wychowania fizycznego, tata nadal pracuje w zawodzie i zaszczepili we mnie miłość do sportu. Byłam skazana na sport. Na pewno pomógł fakt, że wychowałam się w większości wśród chłopaków. Dookoła byli sami bracia i kuzyni, co pomogło w hartowaniu charakteru. 


OŚ: Czyli gdyby to nie był boks, prawdopodobnie byłaby to inna dyscyplina?


Ewa Brodnicka: Tak, prawdopodobnie to i tak byłby sport. Lub aktorstwo, ponieważ od zawsze chciałam zostać aktorką. To było moje marzenie.


OŚ: Czy zetknęłaś się kiedyś z aktorstwem?


Ewa Brodnicka: Brałam udział w kółkach teatralnych. Wychowałam się w miasteczku położonego 40 km od Warszawy i na zajęcia dojeżdżałam do stolicy. Zdałam nawet egzaminy wymagane w jednym z kółek na Ochocie, jednak dojazdy były męczące i musiałam z tego zrezygnować. Czasem to, gdzie mieszkamy ma duże znaczenie odnośnie naszej przyszłości.


OŚ: Czy w szkole byłaś typem łobuziary?


Ewa Brodnicka: Byłam trochę taką łobuziarą i chłopczycą w szkole. Natomiast w wieku nastoletnim, jak już skończyłam 15 lat, zaczęłam się interesować również kobiecymi tematami. Poza tym nie mogłam łobuzować za bardzo w szkole, ponieważ rodzice byli nauczycielami. Nie wypadało mi J Kilka bójek w szkole mam na koncie.


OŚ: Oczywiście wygrana była po Twojej stronie? J


Ewa Brodnicka: Tak. Pamiętam, że wygrywałam.


OŚ: A jak Twoje walki w ringu znoszą bliscy?


Ewa Brodnicka: Moi bliscy lubią, jak już wygrywam. Kiedy sama jestem na widowni,z dużym doświadczeniem związanym z walkamii walczy któryś z moich kolegów, to bardzo mnie to stresuje. Wolę walczyć, bo wiem, że wszystko co się dzieje jest ode mnie zależne. Czuję się pewniej. Z pozycji obserwatora jest to bardzo stresujące. Rodzice i bliscy oczywiście bardzo kibicują i wierzą we mnie, ale oczywiście też się boją. Walki zawsze oglądają na stojąco, a mama ogląda je zza pleców taty.


OŚ: Słyniesz z pięknych kreacji, zawsze pięknie wyglądasz. Masz jakiś sposób na widoczne urazy?


Ewa Brodnicka: Kiedyś miałam rozcięcie pod okiem po sparingu. Nigdy nie miałam pękniętego łuku brwiowego. Siniaki oczywiście schodzą. Poza tym dziś są świetne sposoby na maskowanie ich, że nie jest to problem. Jeśli się jakiś zdarzy, to na szczęście już nie biorą mnie za ofiarę przemocy domowej J W przypadku wszelkich rozcięć również nie ma problemu. Jest tak bardzo rozwinięta medycyna estetyczna, że po karierze, zawsze można szybko zadziałać. Urazy i ewentualne blizny trzeba sobie wpisać w ryzyko tego sportu. Jest piękny, ale również brutalny. Siniaki przeminą, a chwała pozostanie już na całe życie.


OŚ: Jakie emocje towarzyszyły Ci po ogłoszeniu wiadomości w Walentynki tego roku, że zostajesz oficjalną Mistrzynią Świata bez walki?


Ewa Brodnicka: Tymczasowy pas Mistrzyni Świata dzierżyłam już od Maja 2017 roku. Bardzo chciałam się zmierzyć z Ramoną Kühne, która miała pas regularny. Ale cóż zrobić. My wygraliśmy przetarg, ona nie chciała przyjechać do Polski. Przez tę sytuację nie walczyłam prawie rok, ponieważ czekałam na jej decyzję. Dopiero ten przetarg postawił ją pod ścianą. Nie podjęła rękawicy. Nie chciała walczyć, także jest to naturalna kolej rzeczy, że pas został moich rękach.


OŚ: Obstawiamy, że się przestraszyłaJ


Ewa Brodnicka: Ja tego nie powiedziałam J Federacja zdecydowała się na inna przeciwniczkę. Będzie to Kanadyjka. Trudna zawodniczka, z dobrym lewym prostym. Myślę, że może być nawet trochę trudniejsza, niż Ramona.


OŚ:J ak oceniasz przygotowania do kwietniowej walki w Osadzie Śnieżka i jak układa się współpraca z team’em Adamka?


Ewa Brodnicka: Wcześniej przyjeżdżałam tutaj tylko na tydzień do dwóch. Teraz jesteśmy tu na cały obóz. Zawsze tutaj dobrze mi się trenuje. Kiedy trenuję w Warszawie, jest mnóstwo rzeczy dookoła, które jeszcze muszę robić. Tutaj niczym się nie muszę martwić. Są świetne warunki, piękne apartamenty, w których mieszkamy, regularne pyszne posiłki, ciekawie ułożone dietetycznie.


OŚ: Jak współpracuje się z trenerem Gus’emCurren’em?


Ewa Brodnicka: Treningi z Gus’em to wskoczenie na wyższy poziom boksu. Umiem boksować, ale Gus poprawia pewne detale, których ktoś inny nigdy nie widział. A takie detale przekładają się potem na spektakularne efekty w ringu, więc już się nie mogę ich doczekać.


OŚ: Czyli wciąż coś nowego?


Ewa Brodnicka: Dokładnie. Codziennie odkrywam coś nowego. Gus każe mi się bawić boksem, żebym walczyła bardziej z luzu. Tempo treningu u Gus’a jest niesamowicie szybkie, zapierające dech. Wcześniej mogłam trenować przez 12-15 rund, ale odbywały się one w wolniejszy, tempie. Tutaj jest różnicowanie ciosów i mnóstwo nowych elementów. O Gus’się mogłabym mówić bez końca. Jest bardzo charyzmatyczną osobą. Porównuje np. walkę do napadu na bank. Muszę zadać ciosy, zabrać pieniądze i uciekać. Mówi tak, że potrafi trafić do wszystkich.


OŚ: Jak oceniasz swoją formę przed 21 kwietnia?


Ewa Brodnicka: Do walki jest jeszcze kilka tygodni. Czuję się bardzo dobrze, nie mam żadnych kontuzji. Musze uważać bardzo na to, co jem. Teraz jest pełne skupienie na treningach, by poprawić różne elementy, potem będziemy się skupiać na sparingach, by to wszystko wykorzystać. Natomiast największy stres będzie pewnie w dniu walki. Ma on jednak powodować, że jest się szybszym, bardziej wytrzymałym, ma dodać kopa motywacyjnego do walki.


OŚ: Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia!


Rozmawiała Izabela Rutkowska

Kierownik ds. Kluczowych Klientów


 


Osada Śnieżka wywiad_z_mistrzynia_swiata_ewa_brodnicka1Osada Śnieżka wywiad_z_mistrzynia_swiata_ewa_brodnicka2